zzizzie

Temat na forum 'Kto jest kim - gracze' rozpoczęty przez użytkownika zzizzie, 27 października 2018.

Drogi Forumowiczu,

jeśli chcesz brać aktywny udział w rozmowach lub otworzyć własny wątek na tym forum, to musisz przejść na nie z Twojego konta w grze. Jeśli go jeszcze nie masz, to musisz najpierw je założyć. Bardzo cieszymy na Twoje następne odwiedziny na naszym forum. „Przejdź do gry“
  1. olgs3

    olgs3 Chodząca legenda forum

    Musiałam zrezygnować z własnej woli i patrząc teraz na pieski wiedząc że nie mogę ich przy sobie mieć .
    Myślę że ból można porównać do tego gdy odszedł piesek z którym spędziło się krótkie lub długie chwilę.
     
  2. Sookie

    Sookie Chodząca legenda forum

    Zuzka tyle razy czytałam u Ciebie o Gordonie przez co stał mi się bliski. Bardzo współczuję Ci straty
     
  3. zzizzie

    zzizzie Chodząca legenda forum

    Dzięki :)
    A pies (nie mam pewności co do kota) to jest przecież domownik. Członek rodziny.
    Żyje krócej, co stanowi problem – ale życie bez psa to nie jest życie.
    Taki domownik, który zupełnie szczerze i bezwarunkowo nas akceptuje choćby nie wiem co - rzecz bardzo cenna.

    Szkoda, że nie masz kogoś, kto by ogarniał techniczną stronę zagadnienia – tak sobie myślę, że jakieś serdeczne psisko bardzo by ci się przydało.
    Jak każdemu zresztą.

    Dziękuję :)

    O tak, Gordon był psem szczególnym.
    Depresję wywołaną żałobą przeżywał siedząc godzinami bez ruchu tyłem do świata.
    Kochał koty, dzieci i w ogóle wszystko, co żywe.
    Poproszony o pomoc okazywał wrogom swoją przewagę ostrzegawczo pomrukując – i to wystarczało, jeśli mruczy piesek jego gabarytów, nikt o zdrowych zmysłach tego nie lekceważy.
    Pasjami oglądał kreskówki – choć nigdy nie udało mi się ustalić, czy naprawdę coś widział na ekranie.
    Śpiewał na powitanie, jeśli się wracało do domu po dłuższej nieobecności. No nie twierdzę, że miał jakiś szczególny talent wokalny - ale śpiewał i to się liczy.
    Gordon był wyjątkowy…
    … ale jak się tak zastanowić, każdy pies jest.

    Pewna psia dziewuszka (no dobra, spójrzmy prawdzie w oczy – emerytka) koniecznie musiała trzymać łapkę na dowolnym odsłoniętym fragmencie mojej anatomii. Pół biedy, kiedy siedziałam przy biurku czy na jakiejś kanapie (i tak nigdy nie lubiłam skarpetek, więc można było łapką przydepnąć moją stopę), gorzej było w wyrku, bo łapka lądowała mi np na nosie.
    Inna panienka, też starszawa zresztą, toczyła ze mną zażarte boje o kołdrę – zębami i łapkami robiła sobie z mojej kołdry taki śpiwór o kształcie tobołka, w którym spała, a ja się budziłam, bo mi było zimno. I zabawa zaczynała się od nowa oczywiście.
    Z kolei pewien bardzo przyzwoity prawie rasowy spaniel życzył sobie jeździć samochodem wyłącznie na moich kolanach. Na szczęście czmychał, kiedy się zatrzymywałam, dzięki czemu nigdy mnie żaden gliniarz nie przyłapał z psem na podołku.
    A jeszcze inny pies, bardzo wielorasowy, znał nazwy wszystkich swoich zabawek. Poproszony o przyniesienie konkretnej zabawki prowadził zawzięte poszukiwania i okropnie rozpaczał, jeśli nie udało mu się przytargać czegoś, co akurat wpadło mu pod jakąś szafę.
    I tak dalej, i tak dalej… każdy pies jest wyjątkowy :)
    Jeśli ktoś ma ochotę coś napisać w temacie, chętnie poczytam o dziwactwach albo szczególnych talentach waszych zwierzaków.

    Niedługo zgarniam Tiny i jedziemy po Krótkonogiego.
    Ciekawe, jakie imię mu wybierze domowe gremium decydentów ;)

    ***

    A na razie przedstawiam różowego legwana z Galapagos, tak rzadkiego, że się nawet polskiej nazwy nie dorobił (po łacinie nazywa się Conolophus marthae):

    [​IMG]
    Jak widać, jest to buźka, którą tylko rodzona matka mogłaby uznać za śliczną 8)xD
    Ale ja nie o tym chciałam ;)
    Ten legwan to gatunek dopiero niedawno temu opisany, a już prawie wymarły, i to tym razem raczej nie z winy człowieka (dziwne).
    W tej chwili populacja tych różowych przystojniaków liczy sobie niewiele ponad 200 osobników, a wszystkie zamieszkują wyłącznie zbocza wulkanu Wolfa na wyspie Isabela we wspomnianym archipelagu.

    Jak dla mnie to jest bardzo ciekawe: skąd się wzięła ta różowa odmiana, kiedy się pojawiła, dlaczego nie przewędrowała nigdzie indziej... no i dlaczego teraz znika.
    Przestała być przydatna w ekosystemie czy co...?
     
  4. myszka212

    myszka212 Komisarz forum

    Bardzo Ci współczuję, wiem co znaczy taka strata...przyjaciela, który był z nami tyle lat. Pogłaszcz ode mnie Tiny i KrótkonogiegoxD, a Gordon biega teraz szczęśliwy i zdrowy za Tęczowym Mostem.
     
    ankagdw i zzizzie lubią to.
  5. apulisia72

    apulisia72 Okazjonalny autor

    Kot też....w zeszłym tygodniu pożegnałam kocurka (ze schroniska)....chyba z ulicy bo go składali do kupki w schronisku,bez ogonka( nauczyłam się odczytywać jego humor po ruchach kikutka;)) z nerwicą bo brał psychotropkio_O ale to była kocia wersja kundelka.gdzie ja tam on,czy to kuchnia czy kibelek on za mną,jak szyłam leżał na stołku obok,jak wracałam do domu i klucze usłyszał to w przedpokoju na szafce na mnie czekał. A kocica od paru dni chodzi po domu i miauczy jakby go wołała :(.
     
  6. zzizzie

    zzizzie Chodząca legenda forum

    Dziękuję :)

    Jak smutno :(
    Bardzo mocno przytulam ciebie i kocicę (biedna nie rozumie, co się stało, ale myślę, że podejrzewa najgorsze :().
    A przy okazji: chylę czoła :)
    Przygarnięcie takiego biedulka to jest coś wielkiego i wspaniałego, serio.
    Kochany kocurek po trudnej przeszłości trafił w cudowne miejsce, więc nic dziwnego, że to doceniał i chciał być jak najbliżej źródła tego szczęścia.
    Piękne jest takie zwierzakowe rozumowanie: ona daje mi wszystko, co najlepsze, więc im bliżej jest, tym dla mnie lepiej :)
    A kiedy pojawi się następny zbiedzony kociak...? ;)
    Pamiętaj, kocica też na to liczy ;)

    ***
    Pancake 8)xD
    Nowy domownik nazywa się Pancake - imię zostało uchwalone przez aklamację pod wpływem jego reakcji na tę potrawę xD
    Ogólnie to wszędzie go pełno, maluchy zachwycone - my też, choć jego miłość do wody trochę zakłóca rytm codziennego sprzątania, zwierzę krąży na trasie basen - dom - basen - dom itd.
    Ale co tam, liczy się błazeńsko roześmiany pysk Pancake'a.
    (Nie, Gordon oczywiście nie został zapomniany... ale fajnie, że jest następca i przynajmniej maluchy nie tęsknią już tak bardzo.)
     
  7. apulisia72

    apulisia72 Okazjonalny autor

    Nie jestem pewna czy się zdecyduję....straciłam już przez moje pół wieku życia dwie świnki królika trzy psy i kota i za każdym razem boli bardziej....kocica ma prawie dziewięć lat i chyba będzie ostatnia....:oops:
     
  8. zzizzie

    zzizzie Chodząca legenda forum

    Bo ja wiem...
    No niby rozumiem, mnóstwo ludzi w jakimś momencie się poddaje uciekając przed tym bólem, jaki powoduje odejście domowego zwierzaka.
    A tymczasem te schroniskowe nieszczęśniki bezskutecznie czekają na ratunek.
    Dobra, wiem, to jest nieuczciwe podpuszczanie, wybacz.
    Ale ja jakoś tak od razu na wejściu wiem, że kiedyś będzie trzeba się pożegnać - tyle że zanim to nastąpi, będą fajne lata z fajnym towarzyszem niedoli.
    No ale ja ze śmiercią otrzaskana, ech.
     
  9. apulisia72

    apulisia72 Okazjonalny autor

    No ja też otrzaskana i w sumie podejrzewam że jak moja Baby odejdzie to i tak pójdę i wezmę następne niepełnosprawne albo odebrane komuś zwierzęce istnienie....bo wszystkie moje takie były :inlove:
     
  10. zzizzie

    zzizzie Chodząca legenda forum

    No właśnie ;)
    Bratnia dusza jesteś i tyle :)
    Zarzeka się człowiek, że już nigdy więcej... a później idzie i robi swoje ;)
    Wszystkie moje psy były ze schroniska - z wyjątkiem Gordona, którego pierwszym człowiekiem był znajomy weterynarz. Niestety zmarł dość nieoczekiwanie, a wdowa postanowiła uśpić Gordona, bo sobie z nim nie radziła - no to przejęłam sierotę.
    Tiny i najnowszy Pancake też sieroty zresztą, covidowe (ech), ale oboje jednak zaliczyli etap schroniska.
    Zwierzak niepełnosprawny w moim przypadku nie wchodził w grę tym razem - potrzebowałam kogoś, kto dotrzymałby kroku trójce bardzo żywiołowych ludzkich maluchów.
    No i mam (za swoje) - Pancake, junior, AJ i Mads skutecznie demontują nam dotychczas w miarę uporządkowane życie.
    Ale wszystko się w końcu uspokoi i wyrówna, a na razie maluchy mają świetną zabawę i o to chodziło ;)
     
  11. ankagdw

    ankagdw Chodząca legenda forum

    Hejka. Zuzka od jesieni wchodzi nowy serial na CW. The Winchesters. Oglądniesz? Jak na mój gust to dorabianie bocznych wątków do głównego serialu to niezbyt dobry pomysł zazwyczaj ale chyba się skuszę z ciekawości.
    Byłam u ortopedy wczoraj.8) Wiem tyle samo co przed wizytą. Pan stwierdził , że muszę zrobić rezonans bo on w rtg i w usg nie widzi w jakim stanie są wiązadła. Zapisałam się na rezonans i nawet dobry termin mam 27 maja ale na opis się czeka uwaga - 20 dni. Serio? Ehhh gdzie mu tam do krakowskiego lekarza, który nie potrzebował niczego i wiedział dokładnie co mi się z kolanem stało. Był jedyny i bardzo żałuję, że do Krakowa daleko...:sleepy: Ten tutejszy kazał mi próbować stawać na tej nodze... nie wiem jakim cudem skoro nie mam władzy nad kolanem...Stawiam nogę to mi się wywija w inna stronę i zupełnie jest niestabilna. I tak jeszcze miesiąc mam z tym czekać do wyniku rezonansu a po rezonansie decyzja co dalej. Zapewne artroskopia a to też trzeba poczekać na miejsce w szpitalu a później rekonwalescencja. Czyli kolejne 2-3 tygodnie. W sumie robi się z tego ponad dwa miesiące. Ciekawe co na to w pracy? W Krakowie wszystko zajęło 4 tygodnie...Tutaj 9-10...Zła jestem. Nie, nie jestem zła. Jestem wściekła.-.-
     
    .Magda., bona53 oraz grakula16 lubią to.
  12. zzizzie

    zzizzie Chodząca legenda forum

    O rany :eek:
    A głupi taki pomysł: skontaktuj się z krakowskim lekarzem, ustal z nim rozsądną cenę zdalnej konsultacji i wyślij mu te wszystkie wyniki obrazowania wszelkiej maści.
    Będziesz przynajmniej wiedziała, co się stało i czego się możesz spodziewać.
    Rozsądnego ortopedę we Wrocławiu (zawsze bliżej niż do Krakowa) mogę spróbować znaleźć przez moje znajomości z górnej półki (przypadek zresztą, że ta półka się w międzyczasie zrobiła górna), ale najpierw bym radziła odszukać tego krakowskiego speca i solidnie go wypytać, co myśli.

    Na Winchesterów zerknę, ale z nastawieniem nieżyczliwym, więc pewnie dużo tego zerkania nie będzie 8)

    ***

    Junior mnie przyłapał w środku nocy na zgłębianiu tematu ospy małpiej (mówi wam to coś...? w każdym razie serdeczne pozdrowienia dla wszystkich mamusiek, które postanowiły zrezygnować ze szczepienia dziecięcia przeciwko ospie wietrznej)... no i muszę streścić rozmowę:

    junior: Gordon już nie wróci, prawda?
    ja (po namyśle, ale jednak): no rzeczywiście nie wróci, ale pamiętasz, że wszystkie psy idą do nieba...? (itd w tym stylu)
    junior (łzy w oczach): tak myślałem
    ja: a zrobisz coś dla mnie...?
    junior: jasne, nic im nie powiem
    I tu mnie zatkało już na amen. Ten dziwny dzieciak wie, że takie smutne info nie nadają się dla młodszego rodzeństwa.
    Skąd on się taki wziął?!
    Lubię juniora :inlove:
     
  13. grakula16

    grakula16 Chodząca legenda forum

    Pytanie nie trzyma poziomu8)
    Nie wiesz, skąd on się taki wziął???????????
    Jego osobista mamusia go urodziła i po niej pewnie wziął wrażliwość i inne cechy:inlove::inlove::inlove:
    A że mamusia czasem zgrywa twardzielkę to już inna sprawa:inlove::inlove::inlove::inlove:
     
  14. ankagdw

    ankagdw Chodząca legenda forum

    Zuza co mi jest to ja wiem (no tak na 90%). Już mam rozeznanie i czuję po prostu. Chodzi o to, że to wszystko dzieje się powoooooliii a mi się najzwyczajniej w świecie śpieszy :pxD:cry: Może nie tak bardzo ale 20 dni na opis rezonansu to już przegięcie moim skromnym zdaniem.:oops: W stronę ortopedów z Wrocławia przez wzgląd na swoje skołatane nerwy nie będę się oglądać.8)

    Zawsze się zastanawiałam skąd u dzieci czasem takie dorosłe obserwacje i postawy. Mój Kuba też nie raz mnie zaskoczył. Może tylko nam się wydaje, że są mali to nie mają prawa zrozumieć...;) Też lubię :inlove:
     
  15. zzizzie

    zzizzie Chodząca legenda forum

    Nie przesadzajmy, nigdy nie byłam starszym bratem 8)xD
    Ani nawet nie miałam starszego brata xD
    Cała moja wiedza o obowiązkach takiego osobnika pochodzi z pewnego serialu i ja nie wiem, czy to jest takie dobre źródło xD
    Anka, jak myślisz...? 8)xDxDxD
    (A twardzielem ktoś musi być, jeśli drugi domowy kierowca czyli Marco w rozpadzie psychicznym z powodu Gordona 8))

    Wiem, że wiesz (na 90%) - ale ten krakowski geniusz by pewnie zerknął na te obrazki i już by wszystko wiedział na 100% ;)

    A czekaj, to ty się leczysz lokalnie...?
    To co się dziwisz że opis tyle trwa, przecież oni to na pewno gdzieś wysyłają do opisu.
    Im mniejszy ośrodek, tym mniejsze szanse na szybką diagnostykę/specjalistyczne leczenie, ponura prawda :(

    A dzieci to właśnie dziwne są.
    Przecież ja mu nawet nie powiedziałam, o co proszę - a ten od razu, że maluchom nie powie.
    Myślałam, że mutant jakiś, ale jeśli Kuba też taki był/jest, to trochę mi lepiej xD
     
  16. olgs3

    olgs3 Chodząca legenda forum

    Niestety i w dużych metropoliach terminy mają do 21 dni.
    Ja skracałam te terminy prośbą i przy odbiorze kawą.
     
  17. zzizzie

    zzizzie Chodząca legenda forum

    No tak, niezrównana polska służba zdrowia pod patronatem NFZ 8)
    Przyświeca jej hasełko (też to kiedyś usłyszałam od pewnego doktora), że pośpiech jest wskazany przy łapaniu pcheł 8)
    (Ha ha bardzo śmieszne, nie...? 8))

    Z tym oczywiście, że prawdziwi lekarze na poziomie nie czekają na opis, tylko sami sobie oglądają te słit focie i inne obrazeczki.
    Tym bardziej, że w sumie każdy uraz łatwiej jest wyleczyć, jeśli się to zrobi szybko.
    Tak mi się przynajmniej wydaje - nigdy nie słyszałam o urazach czy chorobach, które powinny się najpierw solidnie odleżeć, żeby skruszały.
    No ale może się mylę 8)
     
  18. olgs3

    olgs3 Chodząca legenda forum

    Aby dostać te to trzeba czekać na opis wcześniej nie dają.
    Kiedyś wrzuciłam na kompa te obrazki, sporo ich jest, obejrzenie ich zajmuję trochę czasu i nie każdy lekarz chyba na tym się zna odnoszę przynajmniej takie wrażenie.
    Teraz chodzę do tych co nie czytali tylko opisu, a raczyli zajrzeć w te obrazki.
     
  19. zzizzie

    zzizzie Chodząca legenda forum

    No niby prawda, że nie każdy się zna.
    Ale czy to przypadkiem nie powinno być tak, że jeśli się doktor podejmuje leczenia, to powinien jednak być w miarę kumaty także w diagnostyce...?
    Dajmy na to zaczyna się tzw zabieg, czyli operacja.
    Na podstawie tego, co jakiś fachura uczony w Piśmie zobaczył na obrazku.
    I co przepraszam, operator co chwila zagląda do opisu, żeby sprawdzić, co właściwie widzi...? 8)
     
  20. olgs3

    olgs3 Chodząca legenda forum

    A to właśnie ci co operują robią zabiegi, zaglądali na te obrazki.
    Lekarze specjaliści którzy latami siedzą w przychodni bazują tylko na opisie i gdy opis mówi o jakiś zmianach ,wysyłają wtedy do przychodni przyszpitalnych.
    I tu zaczynają się następne schody, czas oczekiwania na wizytę potrafi być bardzo długi.
    Szczęście w nieszczęściu mnie to ominęło i szybko trafiałam pod fachową opiekę.