W Galerii Kultury

Temat na forum 'Kluby użytkowników' rozpoczęty przez użytkownika myszka212, 27 marca 2021.

Drogi Forumowiczu,

jeśli chcesz brać aktywny udział w rozmowach lub otworzyć własny wątek na tym forum, to musisz przejść na nie z Twojego konta w grze. Jeśli go jeszcze nie masz, to musisz najpierw je założyć. Bardzo cieszymy na Twoje następne odwiedziny na naszym forum. „Przejdź do gry“
  1. krasnoludek10

    krasnoludek10 Chodząca legenda forum

    O dziwo ja również:p;) Zwłaszcza w zupce:inlove:
     
    myszka212 lubi to.
  2. myszka212

    myszka212 Komisarz forum

    To jesteście pierwszymi znanymi mi ludźmi, którzy lubią brukselkę:D. Święto Dziękczynienia? Gdzie Ty przebywasz?/chyba, że ja nie w temacie/xD
    Jest druga osoba:D
    Indyk z brukselką stają się ozdobą Galerii

    [​IMG]
     
    monia1125, zzizzie oraz krasnoludek10 lubią to.
  3. zzizzie

    zzizzie Chodząca legenda forum

    Przebywam w pobliżu indyków.
    Szykowanych na listopadową hekatombę 8)
    O właśnie takich, jak na foci xD

    Ale brukselkę lubię od zawsze :inlove:xD
     
    monia1125, myszka212 oraz krasnoludek10 lubią to.
  4. monia1125

    monia1125 Hrabia forum

    zzizzie, jak ważne jest Święto Dziękczynienia??
    Jakoś nigdy nie ogarnęłam tego tematu...

    wczoraj usłyszałam. stojąc w kolejce w sklepie, mając spory zapas kiełbasy w koszyku.. "mamo ta pani chyba już zjadła za dużo kiełbasek po co jej aż tyle?" (fakt mam lekką nadwagę..) Na te słowa matka zabrała dziecko z kolejki mówiąc do niego że sobie o czymś przypomniała... xD
    W każdym razie dziś zjadając pierwszą i ostatnia kiełbaskę z grilla zastanawiałam się czy to ta z opcji "za dużo zjadła" xD
    Od dziś z grilla jem tylko cukinie.. :pxD:p
     
  5. zzizzie

    zzizzie Chodząca legenda forum

    Thanksgiving to dożynki są ;)
    No, w każdym razie wywodzą się z dożynek.
    Wg różnych rankingów na pierwszej albo drugiej pozycji wśród świąt najpowszechniej obchodzonych.
    Dynia, indyk, spotkania rodzinne i dziękowanie za poprzedni rok (choć nie zawsze jest za to dziękować).
    Jedna szósta totalnej konsumpcji indyków w USA przypada na to święto.
    Skądinąd zwane (po cichu, bo to herezja) Dniem Indyka.
    W stylu myślał indyk o niedzieli... - choć Święto Dziękczynienia jest w czwartek 8)
     
    myszka212 i krasnoludek10 lubią to.
  6. monia1125

    monia1125 Hrabia forum

    Ten czwartek to jakiś konkretny??
    Czy wiążą się z tym dniem (poza zjedzeniem indyka) jakieś tradycje, zwyczaje??
    Ok, dożynki, ale z tego co kojarzę (czasem odrealniony przekaz TV - czytaj kino amerykańskie), Święto Dziękczynienia to w sumie zjedzenie indyka - taki trochę bardziej uroczysty obiad.. ??
    Ach i czy ono jest rozpowszechnione tylko w USA?

    Wiem mogę znaleźć opisy i statystyki, ale u Ciebie to tak trochę jak informacja z pierwszej ręki :p
     
    zzizzie i krasnoludek10 lubią to.
  7. zzizzie

    zzizzie Chodząca legenda forum

    No poczułam się jak na egzaminie na obywatelstwo xD
    Czwarty czwartek listopada, piątek po tym czwartku jest wolny, więc robi się długi weekend.
    Ogólnie to tradycje i zwyczaje towarzyszące większości amerykańskich świąt (wyjątek stanowią tu Walentynki i częściowo Halloween) są niepokojąco podobne: jedzonko w gronie rodzinnym plus obowiązkowo jakaś parada.
    W przypadku Thanksgiving parada w stylu "plon niesiemy, plon, w gospodarza dom" czy jak to szło (skąd ja to pamiętam?!).
    Niezależnie od kraju, w którym przyjdzie mi przebywać podczas jakiegokolwiek święta, wszelkich parad unikam jak ognia, więc tyle co w telewizorze czasem obejrzę przez przypadek - ale te amerykańskie parady są na luzie i wesołe, miła odmiana dla kogoś, kto dorastał w ponurej końcówce PRLu.
    Aha, lokalnie są konkursy na największą dynię - te dynie osiągają zdecydowanie nienormalne rozmiary ;)
    A ja dyni nie lubię :wuerg:xD
     
    myszka212, monia1125 oraz krasnoludek10 lubią to.
  8. monia1125

    monia1125 Hrabia forum

    Mąż przyjaciółki wyhodował dynię.. ważyła tyle co ja i trochę więcej, a ja nie ważę mało, nad czym czasem zdarza mi się ubolewać.

    Ciekawie ta Ameryka ma ze świętami. Jedzonko, rodzina, parada. Jak tak pomyślę o świętowaniu w Pl, to nasuwa mi się: świąteczne jedzonko, sprzeczki nad jedzonkiem (czyli dyskusje o wszystkim, i zazwyczaj każdy wujek, czy kto się tam znajdzie, ma 100% racje), i kontrole sanepidu (moja rodzicielka przed każdym świętem uważa, że on się jednak pojawi i kontrolę czystości zrobi, podobno tak ma 90% matek, pozostałe 5% to matki na emeryturze, ich role przejęły opiekujące się nimi córki oraz 5% pewnie odpuściła sanepidowi - statystyka własna wynikająca z obserwacji życia ludzkiego).
    Poza tym mnóstwo "drobnej" tradycji, dość uroczej chociaż..

    taki mały wiersz kiedyś popełniłam, zostawiam go w galerii, trochę jako komentarz odnośnie świąt:


    Wszystkich Świętych

    zapalony znicz
    na cichej mogile
    i wy już nieobecni
    i my ciągle nieobecni
     
    zzizzie, myszka212 oraz krasnoludek10 lubią to.
  9. myszka212

    myszka212 Komisarz forum

    Mnie ten indyk kojarzy się z filmem Witaj Św.Mikołaju...
    A jadłaś kiedyś krem z dyni?
    No popatrz, a ja mam zupełnie inne wspomnienia ze świętowania. Nigdy nikt u mnie się nie sprzeczał, a przeważnie rozmawiało się o samochodach/przewaga mężczyznxD/. Również jestem tego zdania, że to święta nadchodzą, a nie sanepid. Że tak dopytam - co znaczy drobna tradycja?
     
    monia1125, zzizzie oraz krasnoludek10 lubią to.
  10. zzizzie

    zzizzie Chodząca legenda forum

    Krem z dyni kiedyś spróbowałam, bo wypadało.
    No nie pasuje mi dynia, co ja na to poradzę.
    Nawet taka w occie - gruszki lepsze xD
    Dobra, to już się zamykam, bo faktycznie ten indyk to tak ciut obok kultury ;)
     
    monia1125, krasnoludek10 oraz myszka212 lubią to.
  11. myszka212

    myszka212 Komisarz forum

    Gruszki - pycha, a śliwki jeszcze lepsze:D
    Wszystko co jest tradycją jest w kręgu kulturyxD
    I zmieniamy temat - taki skromny obrazek

    [​IMG]
     
  12. zzizzie

    zzizzie Chodząca legenda forum

    Lawenda ;)
    Cudo :inlove:
    Czułabym się w takim entourage (wybacz, to aż się prosi o francuski)... więc w takim otoczeniu jak słoń w składzie porcelany.
    Nie gabarytowo (na szczęście), tylko tak psychicznie (choć ten kolor bardzo doceniam).
    Po prostu takie to wszystko delikatne, wykwintne, spokojne - no nie dla mnie 8)xD

    PS. A ja wolę gruszki xD
     
    monia1125, myszka212 oraz krasnoludek10 lubią to.
  13. monia1125

    monia1125 Hrabia forum

    Do tej "drobnicy" mogę zaliczyć to co niektórzy wrzucają do worka z określeniem "sentymenty".
    Zawijany makowiec (nadal sama nie umiem go robić :p), kruche ciasteczka, szklane bombki na choince, powierzchnie pachnące środkami czystości, wychodzenie po szczypki (szczapy drzewa do piecyka - taka wróżba jak w Wigilie przyniesiesz parzyście to za rok wyjdziesz za mąż), cieniutki opłatek.. prezenty - które każdy wcześniej starał się podpatrzeć, śpiewanie kolęd przy zmywaniu - to te Bożonarodzeniowe.
    Nocny spacer alejkami cmentarza - i wspominanie jak to inni kiedyś byli - w noc Wszystkich Świętych.
    Obrzędy Wielkanocy od czwartku - te w kościele, malowanie jajek i polowanie na członków rodziny z wiadrem wody. I ten niesamowity barszcz z jajkiem i chrzan z jajkiem.. - w Wielkanoc.

    Przekrzykiwania ciotek, atmosfera zamieszania i serdeczności, wymiany przepisami, a gdy byłam dzieckiem degustacja w znacznych ilościach smakołyków rodzinnych.. od placków pasterskich po domowe drożdżówki czy rożki z borówkami. Przyśpiewki, instrumenty, szum trawy lub deszczu, opowieści o dziadkach i "latach młodości" wujków i cioteczek, promienie słońca w uśmiechach bliskich - to przy spotkaniach rodzinnych.

    Szorowanie, czyszczenie mycie i zamiatanie wraz z losowaniem kto co robi (mam 2 rodzeństwa), teraz raczej losowanie kto co zmywa i w czym pomaga "po imprezie", ale zawsze, jak do kogoś jedzie któreś z nas, to coś zabieramy smacznego, żeby gospodarz miał mniej roboty. - to przy każdych świętach.

    Niby nic, ale każda ta czynność, czy raczej rytuał mniejszy czy większy są bardzo indywidualne. Ty i ja i każdy Ktoś hasło "świąteczne sprzątanie" czy "spacer nocą po cmentarzu" widzi inaczej. Widzi tak jak sam przeżywał lub jakby chciał przezywać, gdy nie miał okazji doświadczyć. Takie ulotności chwil zapasane gdzieś w nas, głęboko. Chociaż np. wróżenie kto tam za mąż wyjdzie lub z której strony świat ta druga połówka do nas dotrze to w sumie dość zabawne... :p
    Nie cierpię różów. Z lawendowym mam problem. to jeszcze różowy czy już tylko fioletowy??
    Ja bym wszystko przekolorowała na zielono. Ale to jużtakie moje skrzywienie, jedni gruszki zamiast dyni inni zielony... xDxDxD
     
    krasnoludek10, zzizzie oraz myszka212 lubią to.
  14. myszka212

    myszka212 Komisarz forum

    Lawenda przeważnie kojarzy się z Prowansją, choć na Węgrzech jest takie miasteczko Tihany zwane lawendowym. Tam wszystko pachnie lawendą, można kupić nawet piwo lawendowe, a jakie tam są piękne firanki, obrusy, porcelana...tyle tylko, że my na motorze...nie ma miejsca:oops:.
    Piękną masz tę "drobnicę" w worku z "sentymentami":). Mój "worek" nazwałabym "siatką", wszystko przelatywało:( i dlatego nic tam nie wrzucałam. Od kiedy jestem mamą i żoną mam plecak szczęścia i wspomnień:D
     
    krasnoludek10 i zzizzie lubią to.
  15. zzizzie

    zzizzie Chodząca legenda forum

    Worka (wspomnień) to wam zazdroszczę - no, może bez tego tłumu ciotek, ja jestem kameralna (i dlatego wstaję sobie codziennie o piątej rano, żeby się nacieszyć samotnością, zanim się ta moja czereda pojawi).
    No więc pracuję nad tym, żeby taki worek przygotować czeredzie (Marco już za stary na nowy worek, ot paradoks 8)xD)
     
    krasnoludek10 i myszka212 lubią to.
  16. Odilia

    Odilia Okazjonalny autor

    Arkady Wrocławskie ? ;)
     
    myszka212 i krasnoludek10 lubią to.
  17. myszka212

    myszka212 Komisarz forum

    A można wiedzieć skąd takie skojarzeniexD
    ------------------------------------------------------------------------------------------------------------
    Rozmowa na temat książek u Zuzy podsunęła mi myśl na takie coś...Moje Literackie Fascynacje:)

    [​IMG]
    Piszmy o wszystkim, co nas zachwyciło, rozczarowało, zaskoczyło, ubawiło do łez, skłoniło do płaczu, zezłościło, o nie przespanych nocach z książką, o nie przespanych nocach z powodu książki...
    I tu zacznę ja - nie przespana noc z powodu książki - Ojciec Chrzestny...śmierć Sonny'ego syna Vito Corleone...
    Książka "Kątem oka" Dean Koontz...na 20 którejś stronie jest taka scena, że kilka razy wracałam do początku akcji, bo nie mogłam w to uwierzyć.
    Zachwycają mnie wszystkie książki Łysiaka/jak się temat rozwinie to jeszcze do nich wrócę/.
    Ubawiły do łez książki Chmielewskiej.
    Skłoniła do płaczu- Karol Bunsch - cykl powieści piastowskie i tom "Bezkrólewie" o Bolesławie Zapomnianym - to była jedyna powieść historyczna nad zakończeniem której się pobeczałam.
    Nie przespanej nocy nie miałam, ale dzień tak i to nie nie przespany co rozdzielony na obowiązki domowe i książkę...książka o Helenie Modrzejewskiej...mieszam w garach...czytam kilka kartek, książka pod pachą...znowu jakiś gar i znowu kilka kartek...
    Ciekawa jestem Waszych fascynacji, po prostu piszcie...
     
    krasnoludek10 i zzizzie lubią to.
  18. zzizzie

    zzizzie Chodząca legenda forum

    Płakać nie umiem... ale moja lista znaczących lektur to Paragraf 22, Lot nad kukułczym gniazdem, Opowieść podręcznej oraz Grace i Grace (Margaret Atwood), My dzieci z dworca Zoo, Czas marzeń niemieckiego autora Jo Pestuma, Wielkie solo Antona L., Niebezpieczne związki - ech, jak pomyślę, to pewnie sporo jeszcze dojdzie.

    Słonimski - wszystkie możliwe felietony, mój idol, jeśli chodzi o mistrzostwo w posługiwaniu się językiem polskim.
    Sporo Tuwima, Słówka Boya, poezja - genialny Hemar, drobne formy Szymborskiej.

    Poezja obcojęzyczna - też by się coś tam znalazło, The Raven (czyli Kruk) Edgara Allana Poe, The Ballad of Reading Gaol (Ballada o więzieniu w Reading) Wilde'a, tylko oryginały (można się z tego śmiać, ale na takich rzeczach angielskiego się uczyłam jako dziecię).

    Z lżejszej prozy - wszystko Geralda Durrella (Moje ptaki, zwierzaki i krewni, Moja rodzina i inne zwierzęta...), Chmielewska obowiązkowo (ale wczesna i środkowa, im więcej tego było, tym mniej jadalne się okazywało), horrory - King i właściwie tylko King (choć też nie wszystko), Jonathan Kellerman i te jego - jak to nazwać - kryminały z psychologiem dziecięcym w roli głównej...
    ... i takie miłości z dzieciństwa, Tajemniczy opiekun, Mała księżniczka, Godzina pąsowej róży... Kubuś Puchatek oczywiście.

    To są rzeczy, do których wracam i będę wracać - a niektóre z nich po prostu mnie ukształtowały.

    Ulotna proza polityczna to fascynacja z ostatnich lat czy właściwie miesięcy.
    Aha, i książki kucharskie 8)
     
    myszka212 i krasnoludek10 lubią to.
  19. myszka212

    myszka212 Komisarz forum

    Jak ja nie lubiłam takich książek, ani żadnych baśni, broń Boże bracia Grimm ani tym bardziej Andersen i koszmarna opowieść o dziewczynce z zapałkami, jak można dzieciakom serwować taki horror?, przy Małym Księciu myślałam, że zasnę z nudów. Za to wszystkie tomy Ani z Zielonego Wzgórza, Trylogia, wszystkie Winnetou, Przygody Tomka. W późniejszym czasie obowiązkowo Przeminęło z wiatrem, Saga rodu Fosyte'ów, Rodzina Witeoaków, wszystkie książki Stanisławy Fleszarowej-Muskat, a szczególnie Stangret Jaśnie Pani. Może od razu się przyznam, że przede wszystkim interesuje mnie historia i polska i obca. Ale jako Polka przede wszystkim od początku poszerzałam swoją wiedzę historyczną dotyczącą nas. I tu oczywiście nie można nie wspomnieć o genialnym Waldemarze Łysiaku, tak pod kątem Jego książek historycznych o Polsce /Kolebka/, jak i o Napoleonie, którego postacią jestem absolutnie zafascynowana, a dzięki Łysiakowi dowiedziałam się wielu rzeczy. I najlepsze jest to, że te książki to beletrystyka, czyta się, jak kryminał szczególnie Cesarski Poker - o rozgrywce między Napoleonem a carem Aleksandrem I/do dziś nie wiadomo o czym rozmawiali podczas spotkania w Tylży nad Niemnem/. Dobra, już kończę, bo jak zacznę o Napoleonie to...:oops:xD
    Szymborska - nigdy w życiu, a wszystko przez peany na cześć Iosifa Wissarionowicza>:(
    Przeczytałam kiedyś przeuroczą książkę Historia Lisey - pamiętam ją do dziś:)
    Wspomniałaś o Jonathanie Kellerman, chyba coś tam kiedyś przeczytałam, ale przypomniał mi się Jonathan Carroll - dziwne książki, nawet nie umiem określić ich dokładnie, zaczęłam od Krainy Chichów no i poszło...xD. Najlepiej pamiętam Zaślubiny patyków, tam jest taki moment, że wydaje się, że zaczynasz czytać zupełnie coś innego.
    Teraz jestem na etapie Carlosa Luiza Zafona i jego 4 tomów o Cmentarzu Zapomnianych Książek:)
     
    krasnoludek10 i zzizzie lubią to.
  20. zzizzie

    zzizzie Chodząca legenda forum

    Koszmarni Bracia Grimm i Andersen to i u mnie odpadali.
    Ale to, co wymieniłam tam wyżej z książek zaszufladkowanych jako "literatura dziecięca i młodzieżowa" czytałam jako dość podrośnięte dziecię (wcześniej tatuś kazał czytać Joyce'a, miałam ciężkie dzieciństwo) i tak mi już został sentyment do tych bajeczek-nie bajeczek.
    Za to reszta twoich lektur - rany boskie, jakbym moją mamę słyszała.
    Ania... - dla mnie niejadalna i jako powiedzmy "saga", i tym bardziej jako postać, Przeminęło z wiatrem, Forsyte'owie... no zupełnie nie moje klimaty, a mama to kochała.
    Mały książę - uff jak miło, że nie tylko mnie to nudziło śmiertelnie xD

    Jonathan Carroll - masz rację, dziwne książki i do dziś nie potrafię się zdecydować, czy ja go lubię, czy nie cierpię.

    Mała obrona małych form Szymborskiej: Umrzeć - tego się nie robi kotu. / Bo co ma robić kot w pustym mieszkaniu?...
    Ja zdecydowanie psy wolę, ale ten drobiażdżek o kocie (i parę innych podobnych drobiażdżków) sprawił, że lubię Szymborską w takich niewielkich formach.
    Peany, ech - też nie przepadam za peanową przeszłością wielu skądinąd dobrych autorów... ale niektórym potrafię to i owo wybaczyć, bo inaczej by trzeba połowę dobrej polskiej literatury dorzucić do Biblioteki Aleksandryjskiej tuż przed podłożeniem ognia.

    Aha, zapomniałam o jednej autorce (niby lekka proza z pogranicza kryminału, ale jak dla mnie zdecydowanie ma w sobie coś) - Joy Fielding. Patrz, jak Jane ucieka i co najmniej kilka innych.
    Ja słabo znoszę tzw kobiecą literaturę... pani Fielding należy u mnie do wyjątków, podobnie jak Chmielewska i Margaret Atwood (ech te dwa nazwiska obok siebie to w sumie herezja jest).
     
    myszka212 i krasnoludek10 lubią to.