Unga-Bunga

Temat na forum 'Kluby użytkowników' rozpoczęty przez użytkownika blau_grana, 25 sierpnia 2014.

Drogi Forumowiczu,

jeśli chcesz brać aktywny udział w rozmowach lub otworzyć własny wątek na tym forum, to musisz przejść na nie z Twojego konta w grze. Jeśli go jeszcze nie masz, to musisz najpierw je założyć. Bardzo cieszymy na Twoje następne odwiedziny na naszym forum. „Przejdź do gry“
  1. AladdinSane

    AladdinSane Komandor forum

    .


    takie to powolne, staranne przebijanie....
    piłka rzadko uderzana zaraz po odbiciu, inne dynamika gry

    dokładnie tak samo...

    nie wiadomo ile czasu jeszcze zostało, ale spektakl trwa....

    na razie lody się kręcą, a w perspektywie inwestycje w nowe zamorskie lodziarnie....
    jakieś podboje Nowych Terytoriów, zakupy....
    więc wszyscy czekają....

    ....ale zerkasz między palcami?....

    myślę, że zasługuje na nominację w każdej z 7, a najlepiej żeby zgarnął wszystkie
    taki GoldenNobelPrize


    ____________________
     
    Ostatnie edytowanie: Wtorek o 23:18
  2. zzizzie

    zzizzie Chodząca legenda forum

    Ciekawa jestem bardzo, kto jeszcze w to wszystko wierzy.
    Ale zapewne niektórzy nie mają wyjścia, bo jeśli wierzyć przestaną, to cóż - będą musieli przyjąć do wiadomości ponurą prawdę, że oto są na najlepszej drodze do utraty tej uprzywilejowanej pozycji.
    A jeszcze innym samochodowy biznes przysiada, co mnie osobiście ogromnie raduje. Ot, taka sobie Schadenfreude czyli radocha czerpana z cudzego niepowodzenia. Ludzka rzecz, nie...?

    Chyba każdy zerka i do tego nerwowo strzyże uszami, jeśli facepalmowa scenka ma podkład dźwiękowy.
    Taka dziwaczna - ale powszechna - prawidłowość: człowieka przyciągają rzeczy paskudne, obrzydliwe itd.
    Zwłaszcza w wykonaniu kogoś, kto nie uzyskał ani jednego głosu, a teraz sobie radośnie i bezkarnie rozwala rozmaite (do niedawna nienaruszalne) świętości.

    ***

    Dziś był dzień streamingu.
    I po co mi to było.
    Większość wrażeń nie nadaje się na to forum, więc tak sobie tylko zacytuję słowa pewnego zaprzyjaźnionego psa: hoomans come in all shapes and sizes (czyli: człowieki występują we wszystkich kształtach i rozmiarach). Zwłaszcza sizes.

    ***

    A Iga potwierdziła, że w Radomiu nie zagra.
    Nie dziwię się, ale kolejna fala hejtu w wykonaniu tzw patryjotów już się zaczyna wylewać.
    Czyli jak zwykle: biedna Iga :cry:


    EDIT, jeszcze o Idze: że zawistni "patryjoci" piszą bzdury, to wszyscy wiemy. Gorzej, kiedy zdarza się to tzw "żurnalistom sportowym" firmowanym przez jakieś jakoby "profesjonalne" stronki. I właśnie znalazłam opinię takiego kolesia, który stwierdził, że Iga powinna pojechać do Radomia ponieważ: 1. ma niedaleko, oraz 2. następny turniej nie wymaga podróży na inny kontynent. Więc co jej szkodzi wziąć udział w BJKC i godnie reprezentować kraj, co jest obowiązkiem każdego jednego sportowca.
    Bosh. Ten nieszczęsny koleś (firmowany przez stronkę sportową) wie tyle o tenisie, co znana nam pijawka o psychologii.
     
    Ostatnie edytowanie: Środa o 23:47
  3. Kgysta

    Kgysta Ekspert forum

    Po porazce w Miami Iga zamilkla w mediach spolecznosciowych (na co dzien tez jakos przesadnie aktywna nie jest ) i ludzie powoli zaczeli sie martwic co tam u niej, czemu nic nie pisze itd... tylko jak ona ma cos pisac skoro czego by nie zrobila to jest zle... xD
    -dzieli sie jakas dobra informacja - ludzie pisza jej, ze gdyby mieli tyle pieniedzy i jedyny problem w zyciu z jakim sie zmagaja to proste odbicie pilki to tez byliby szczesliwi
    -dzieli sie jakas zla informacja lub podsumowuje slabszy okres - ludzie mowia ze jest placzka i histeryczka ktora nie umie docenic tego co ma.
    - napisalaby ze wezmie udzial w turnieju w Radomiu - ludzie napisaliby ze jest glupia bo nie ma formy i po co tam sie pcha, popsuje atmosfere w zespole i przez nia przegraja
    - napisala ze nie wezmie udzialu w turnieju w Radomiu bo chce skupic sie na odbudowaniu wlasnej formy - ludzie pisza ze jest egoistka skupiona tylko na sobie, ktora ma gdzies gre dla kadry, ogole zenada i wstyd.

    No az niedobrze sie robi!

    A juz to z tym dziennikarzem jest ponizej wszelkiej krytyki... najwyzsza forma bycia ignorantem ktory nie zadal sobie nawet najmniejszego trudu zeby zglebic temat...
    widzialem porownania Igi do Lewandowskiego, ze gdyby on tak napisal ze nie przyjedzie na kadre bo chce skupic sie na sobie to ludzie by go na stosie spalili. Ze dla polskich siatkarzy gra w kadrze to najwiekszy honor itd.. nie rozumiem jak mozna porownywac sport druzynowy do tenisa...
    Tym bardziej ze wszyscy widzieli co bylo w listopadzie podczas poprzedniego BJKC gdzie Iga prawie dusze na korcie zostawila, ciagnela cala kadre za uszy .. i teraz pewnie byloby podobnie, ze musialaby toczyc boje z Bencic i Switolina i deble a potem leciec na szybko do Stuttgartu, gdzie jest cala czolowka a turniej malutki bo 500tka i rownie dobrze mozna w pierwszym meczu trafic juz na Penko.
    A Iga bez formy, a ten fakt na pewno wcaaale jej nie stresuje i frustruje. A dodatkowo co dzialoby sie gdyby pojechala na kadre i np. mecz z Bencic przegrala ? Dopiero wtedy by ja na suchej galezi powiesili...

    Przykre to jest niestety. Polscy kibice i polskie dziennikarstwo na nia nie zasluguja.
     
    Ostatnie edytowanie: Czwartek o 20:44
  4. zzizzie

    zzizzie Chodząca legenda forum

    Świetne podsumowanie, do zapamiętania - dzięki :)
    I rzeczywiście niedobrze się robi.
    Polscy kibice, ech.

    Charakterystyczne - czytam sobie komenty pod różnymi angielskojęzycznymi newsami i postami na social media. I tam jest odwrotnie: nawet ludzie, którzy przyznają, że nie są szczególnymi fanami Igi, zawsze piszą o niej życzliwie i z uznaniem. A jeśli trafi się hejter (zwykle z co najwyżej średnim angielskim), to zaraz go ktoś usadza i przegania.
    Amerykanie, Anglicy, cała masa innych nacji (z wyjątkiem poddanych tych dwóch dyktatorów z pałaców za wschodnią granicą PL oczywiście) - kibicują Idze i nigdy jej nie obrażają.
    A Polacy -

    I znowu - dokładnie.
    "Żurnalista", który uważa, że jedyna trudna rzecz w tenisie to podróże na inne kontynenty, naprawdę powinien zmienić zawód.
    Porównania do pana Lewandowskiego (już bez łupieżu) czy innych siatkarzy - czytałam - też dowodzą poważnych braków wiedzy i/lub problemów z funkcjonowaniem jedynej szarej komórki.
    O ciągnięciu kadry za uszy w listopadzie '24 nikt już nie wspomina (bo Polska nie wygrała, więc wina Igi oczywiście), a Bencic i Switolina... czy ktoś z tych "ekspertów" w ogóle kojarzy te zawodniczki i ich ostatnie mecze z Igą...? Bardzo wątpię.
    Za to sucha gałąź czeka, a jakże.

    Święte słowa niestety.
    10/10
    I tylko coraz smutniej się robi i coraz bardziej żal Igi.
    Polska publika lubi strącać z piedestału tych, którzy najbardziej na ten piedestał zasługują.
    Małe chore zawistniki.
     
  5. AladdinSane

    AladdinSane Komandor forum


    tylko skąd to się bierze??....

    znalazłem takie cuś:....


    (cyt.)

    ....W momencie kiedy się dorabiamy jako społeczeństwo, to reagujemy zawiścią, gdy ktoś wyrasta ponad przeciętną. To cecha społeczeństw biednych, które dynamicznie wychodzą z zapóźnienia, że wolimy być raczej równi niż wolni. I nie dotyczy to tylko Polski, lecz także innych krajów na podobnym etapie rozwoju....

    .....Hipoteza, że to typowo polskie, jest niesprawdzona, choć społeczeństwo takie jak nasze z wielu powodów ma poczucie niespełnienia. Ciągle dzieje się nam jakaś krzywda, ale to jest często na nasze życzenie....

    ....Wolimy narzekać, bo w takiej wspólnocie narzekających żyjemy, dzięki narzekaniu znajdujemy wsparcie i zrozumienie. Co więcej, jak pokazują badania prof. Bogdana Wojciszkego, osoba narzekająca na różne sprawy przez słuchaczy uważana jest za mądrzejszą. Wydaje się, że narzekamy, by poczuć ulgę, pozbyć się nieprzyjemnych emocji. Niestety, nasze narzekanie wcale nie sprawia, że czujemy się lepiej. Natomiast może być ono strategią autoprezentacyjną. Jest dobrą wymówką i usprawiedliwieniem na wypadek niepowodzenia. Natomiast jeśli mimo przeszkód, na które narzekamy, powiedzie nam się i coś osiągniemy, tym większa chwała i wartość naszego sukcesu. W Polsce trudno chwalić się sukcesem. Melchior Wańkowicz mówił nawet o polskim kundlizmie. Jeśli ktoś z rodaków odnosi sukces np. ekonomiczny, szanujemy go bardziej, ale jednocześnie lubimy mniej. Doceniamy jego kompetencje, ale niżej oceniamy pod względem moralnym. Zakładamy, że jeśli komuś się powiodło, to nie mogło się odbyć moralnie i uczciwie. Dzieje się tak dlatego, że Polakom życie społeczne wydaje się grą o sumie zero. Uważamy, że ilość dóbr jest ograniczona, więc gdy ktoś się wzbogacił, to naszym kosztem. Jeśli on zyskał, my nieuchronnie straciliśmy. ....

    _______________________________________________

    w sumie to dość trafna hipoteza - jako społeczeństwo "na dorobku" także tym emocjonalnym, silnie utożsamiamy się z kimś komu się "udało" - a jak przestaje mu się udawać, to odbieramy to jako własne porażki, gromadzimy negatywne emocje i dajemy im upust reagując agresją....

    _________________________________________
     
  6. zzizzie

    zzizzie Chodząca legenda forum

    Garsteczka nie tyle przemyśleń, co raczej skojarzeń, tak na szybko, bo ostatnio żyję dość intensywnie i czasu/siły często mi brak:

    Kiedy to napisano...?
    Bo chciałam tylko przypomnieć, że (wbrew propagandzie uprawianej przez tych i owych - zwłaszcza owych) polskie społeczeństwo od dawna nie jest już ani "biedne", ani "zapóźnione". Dodatkowo nie "wychodzi z zapóźnienia", to też jest już przeszłość.
    No ale Polacy lubią narzekać... więc świetnie im wychodzi to narzekanie na biedę ;)

    Taki mały przykład Czechów - kochają i szanują wszystkie swoje tenisistki, także te, którym się akurat gorzej wiedzie.

    Wańkowicz - stare dzieje, a ten "kundlizm" utrzymuje się do dziś, nie jako pojęcie rzecz jasna, tylko jako zbiorowa mentalność.
    Tu przypomniała mi się jakaś historyjka z zamierzchłych czasów, nie wiem, kiedy i od kogo ją usłyszałam:

    W piekle dyżurny diabeł przyucza pomocnika. Chodzą od kotła do kotła i widłami wpychają do smoły tych grzeszników, którym udało się jakimś cudem wygrzebać na powierzchnię.
    Przydział do kotłów jest według nacji, to tak na marginesie.
    Po jakimś czasie pomocnik pyta: A dlaczego nie chodzimy do tego kotła tam w rogu...?
    Instruktor odpowiada: A, tam są Polacy. Jak któryś wystawi głowę ze smoły, zaraz go inni wciągną z powrotem na samo dno kotła.

    Pierwsza myśl: słynny "prywaciarz".
    Nawet za mojego dzieciństwa to już było raczej określenie historyczne, ale opowiadano mi o stosunku "ludu pracującego miast i wsi" do takich wstrętnych prywaciarzy bogacących się kosztem tegoż ludu.
    Ciekawe - minęło tyle lat, całkiem niedługo będzie ich sto... ale ta propaganda z początków nowego reżimu po dziś dzień ma się całkiem dobrze. I to widzenie życia społecznego jako gry o sumie zero nadal jest obecne w ludzkich umysłach.
    Propagandyści tamtych czasów mieli wyjątkowo skuteczne sposoby trwałego zatruwania umysłów na masową skalę.

    Teoretycznie zgoda, jak to odniesiemy do tenisa to już niezupełnie.
    Weźmy taką piłkę nożną z panem Lewandowskim - "Polska gola, Polska gola, taka jest kibiców wola"... a po 90 minutach "Nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało"... jeśli nawet pojawią się gorące uczucia na "nie", to dwa dni później zostaną już zastąpione równie gorącymi uczuciami na "tak".
    Cóż, sport narodowy.
    A tenis... kto by się tam interesował jakimś tenisem, drogi podobno, czyli dla tych "prywaciarskich" elit, a do tego transmisji nie ma w tej telewizorni, którą wszyscy oglądają od ładnych paru dekad.
     
    Ostatnie edytowanie: Piątek o 13:19
  7. AladdinSane

    AladdinSane Komandor forum


    2009 - sporo się zmieniło od tamtego czasu, ale nie aż tak bardzo
    społeczeństwo nie jest bogate, a zapóźnienie to jeszcze głównie w głowach
    nawet jeśli "dorabiamy" się szybko, to w początkowych okresach nie umiemy zgrabnie dystrybuować a to rodzi frustrację
    i pogłębia społeczne rozwarstwienie.
    nie chodzi też o zbudowanie Orwellowskiego społeczeństwa, ale....


    (cyt.)

    Jedno z badań pokazuje, że w Stanach Zjednoczonych 43,35% osób z listy „400 najbogatszych osób” magazynu „Forbes” było już wystarczająco bogatych od urodzenia, aby się do niej zakwalifikować

    no to tak, czy siak będzie lepiej/??!!

    powoli kończy się "rumakowanie" PhonyStark
    i po co mu to było??!!
    ale jak sam stwierdził, jego siłą napędową jest konflikt
    jak wzorowego narcyza



    no i to właśnie jest jakieś "zapóźnienie" - jak jest orzeł na koszulce, to "nasi" są to....

    _________________________________
     
    Ostatnie edytowanie: Wczoraj o 08:41
  8. zzizzie

    zzizzie Chodząca legenda forum

    Wiesz, jeśli (w tym cytacie) ktoś w tym samym zdaniu mówi o "biedzie" i "zapóźnieniu", to oczywistym pierwszym skojarzeniem jest zapóźnienie gospodarcze, które już w tym 2009 naprawdę zaczynało zanikać, podobnie zresztą jak bieda.

    Z tą biedą to w sumie jest problem: polskie społeczeństwo - owszem - nie jest bogate, ale to nie znaczy, że jest tak naprawdę statystycznie biedne. Nie przesadzajmy.
    Wszędzie, także w każdym bogatym albo bardzo bogatym kraju, jest też sporo biedy. (Ty akurat na pewno nie uważasz, że takie np USA to enklawa bogactwa - takiej biedy, jak tutaj, w życiu nie widziałam. I to nie tylko w miejscach zapomnianych przez Boga i ludzi, ale też w samym środku okolic teoretycznie najbogatszych.)

    Zapóźnienie w sferze mentalności to zupełnie inna historia, czyli właściwie to, o czym pisałam tam wyżej - blizny po (najogólniej rzecz ujmując) latach pięćdziesiątych i paru następnych dekadach ubiegłego stulecia. Żeby to zniknęło, potrzeba kilku pokoleń żyjących we (względnym oczywiście) spokoju i (też względnym) dobrobycie. Ani jedno, ani drugie nie jest chwilowo dostępne - o brak spokoju dbają rozmaici pałacowi kolesie ze wschodu (ostatnio też zza Wielkiej Wody, że o lokalnych nie wspomnę), o brak dobrobytu - choćby nieszczęsna sytuacja mieszkaniowa (i inne takie przyjemności).

    Cóż, jak wiadomo PhonyStark zaczął ostatnio rozważać możliwość wymiany własnego szefa na coś lepszego (choć nie jestem pewna, pod jakim względem lepszego, czyli co PhonyStark może uważać za lepsze). W każdym razie z wielką radością powitam spektakularne i głośne zakończenie paru pięknie się zapowiadających karier, w tym karier obydwu powyższych panów.

    Póki co patrzymy sobie tylko na rozmaite słupki... jeszcze nie jest bardzo nerwowo, ale potencjał nerwowości lekko rośnie.

    To jest głównie totalna nieznajomość zasad rządzących tenisem jako dyscypliną sportu - dyscypliną tak bardzo indywidualną, że "reprezentowanie własnego kraju" w ramach jakiejś "kadry" (?!) ma miejsce tylko podczas Olimpiady i pucharów w rodzaju BJKC. Automatyczne przenoszenie tego nieszczęsnego obowiązkowego orzełka z dumnie wypiętego torsu pana Lewandowskiego na koszulkę Igi to nieporozumienie wynikające z niedouczenia.

    (Z drugiej strony - to niedouczenie to jest spory problem nie tylko wśród kibiców i "ekspertów" sportowych. Ostatnio obiło mi się o uszy "palio i choroby Heinego-Mediny", hmm. A wniosek jest jeden: jak się czegoś nie zna / nie rozumie, to człowiek może albo się douczyć, albo siedzieć cicho. Ale to wcale nie jest łatwe, tak siedzieć cicho z nosem w podręczniku.)


    EDIT na weselszą nutę: robimy kruszonkę (z jajkiem), część wysypujemy do tortownicy bez specjalnego przyklepywania, na tym mozolnie rozsmarowujemy Nutellę i posypujemy resztą kruszonki. Pieczemy. Absolutna pycha nawet dla ludzi takich jak ja, którzy bez trudu mogą obywać się bez Nutelli.
     
    Ostatnie edytowanie: Wczoraj o 13:43